Jajko ma naprawdę sporo miejsca pod kanapą. Ja tam skrzętnie mam skitrane zestawy narzędziowe. Praktycznie wszystko co mi wpadło do głowy i zmieściło się pod kanapą to wożę ze sobą. Do tego miałem (bo już założone) klocki hamulcowe, klamkę sprzęgła - nigdy nie wiadomo czy Ci moto nie glebnie i o ile bez klamki hamulca da się jechać o tyle bez sprzęgła nieco gorzej

Jakieś śrubki, podkładki, wężyki szmaty, apteczka itp. wszystko wchodzi pod kanapę. W skład narzędziowy wchodzą między innymi, klucze do tylnego koła (jak by trzeba było naciągać np. łańcuch), wszelakie ampule i imbusy (owiewki itp.) no i kilkanaście płasko-oczkowych do prac wszelakich. Nigdy nie wiadomo co nas spotka. Już kilka razy robiłem za przydrożną stację serwisową, jak podczas wyprawy do Wilna/Rygi współtowarzyszka nie mogła Monstera odpalić, albo tak bliżej nas to jak Kr-Ociec miał jazdy ze światłami na zlocie w Chańczy
Poza tymi rzeczami z pod kanapy, to ja do sakw czy kufra ładuję wszystko jak leci - flaszka, ładowarki do tel. navi. interkomu itp. flaszka, jakieś ciuszki itp. i znów flaszka, może jakaś Cola a do coli flaszka

wbrew pozorom za flaszke więcej w Polsce załatwisz niż za kasę więc, lubię być przygotowanym
A tak bardziej serio t na trasie 1000km z jajkiem nie powinno się nic stać, weź narzędzia jakieś podstawowe i jedź. Jak masz neta w telefonie to łatwo bo w niemal każdym zakątku Polski masz dostęp do GSXF.pl więc w razie "W" zawsze można coś poradzić. Jak nie to weź numer do kogoś z forum kto ew. zaalarmuje resztę gawiedzi. no ale tak jak mówię z jajkiem raczej nie ma problemów, wsiadaj i jedź ;P
Udanej wyprawy.