Ja zwykle puszczam tych co mają obce blachy i nagle im się przypomni, jest parę takich zdradliwych miejsc, gdzie jedziesz prosto i nagle okazuje się że musisz skręcić, i jak jesteś tam pierwszy raz to nie przewidzisz - ale to zależy, bo są miejsca, gdzie notorycznie ludziom nie chce się stać i cwaniakują, żeby się wcisnąć. Tam Warszawiaka nie puszczę. Kogoś na obcych blachach raczej tak, bo jest szansa, że nie chce przycwaniakować, a po prostu się zakręcił. Warszawiak też jest szansa, że się zakręcił, ale jednak mniejsza
Jedno z takich miejsc jest gdy lecisz Alejami Jerozolimskimi w stronę Centrum i chcesz skręcić w lewo w Toruńską. Wszyscy grzecznie stoją na właściwym pasie (trzecim od lewej), ale zawsze jest kilkanaście samochodów, którym się nie chce stać i próbują się wpier... z drugiego od lewej pasa, przy okazji blokując go tym, którzy chcą jechać nim prosto.
Inna sprawa że motocyklem zawsze omijam ten korek. Ale motocykl to motocykl.
Drugie miejsce które przychodzi mi na myśl to wjazd z Puławskiej w prawo w Dolną. Wszyscy stoją ale mistrzowie muszą się wciskać. Tylko że tam jest bardziej skomplikowane, bo czasami kolejka jest taka, że wyjeżdżając z Odyńca nie masz możliwości wjechać od razu na prawy pas - więc jak jest taka kolejka, to wpuszczam.