Pobudka o 4 rano, ostanie dokładanie rzeczy do bagażu, i po piątej wyjście na parking. Niestety okazuje się, że musze wrocić jeszcze do domu, a Adam zostaje smarować łańcuchy przed podróżą.
Ostatecznie w okolicy godziny 6 meldujemy się na stacji benzynowej w Łomiankach. Tam karmimy smoczki do pełna i ruszamy.
Pogoda jest średnia, zimno i wieje, staramy się jechać rozważnie choć miejscami 160 pokazuje mój licznik.
Pierwszy postój robimy na stacji Orlenu pod Olsztynkiem. Natykamy się tam na ślicznego psiuka w typie amstaffa(no pieszczoch wielki był i mimo iż wygladem odbiegał mocno to charakterkiem wzorzec rasy
Gnamy dalej, za Olsztynkiem kontrola prędkości i szybkie pozdrowienie panów policjantów(żeby nie było kulturalnie zwolniliśmy i pomachaliśmy).
Po minięciu Ostródy wjechaliśmy w inna strefe klimatyczną, zamiast czarnych chmur i mżawki, błękit nieba i słoneczko.
Dojeżdżamy do Elbląga, zatrzymujemy się na Placu Słowiańskim róg Wieżowej i dzwonimy do Unia. Daniel dojeżdża do nas w 10 minut, a my w tym czasie prostujemy gnaty i robimy jakieś tam fotki. Ruszamy z Nim na rynek, gdzie Adam kupuje sobie sandałki, a następnie jedziemy na kawę do Daniela, gdzie poznajemy Filipa
Po kawce, chwili rozmowy i krótkich czułościach z Filipem, ruszamy dalej(pod blokiem jeszcze chwilka na fotkę). Już wyjeżdżamy z osiedla jak Daniel zauważa innego forumowicza wiec zawijka szybka i poznajemy się z Guardian Angel’em.
Nastepnie obieramy kurs na Mikoszewo, po drodze karmiąc smoczki. W Mikoszewie szukamy noclegu i po 3 podejsciu udaje się znaleźć pokój. Daniel zostawia nas i ucieka do Elbląga, a my po szybkim ogarnięciu się ruszamy na rybkę.
Po rybce wybraliśmy się na plażę i oczywiście zamiast pójść jakąś dobrze oznaczoną drogą wybraliśmy taką kompletnie nieuczeszczaną i….
i oczywiście zabłądziliśmy w lesie.
Po dobrej godzinie bycia szwedzkim stołem dla komarów docieramy na plazę.
Zbieramy muszelki, bursztynki, moczymy stopy i takie tam
Zmeczeni idziemy z plazy na zakupy i wracamy na kwatere. Zbliża się wieczór wiec postanawiamy ruszyć na rybkę, a nastepnie z browarkiem na plażę.
Na kwatere docieramy ok. 22. Niestety ilość przetuptanych kilometrów odbija się na moim zdrowiu i siada mi kolano(nie jestem w stanie już chodzic).
W planach na poranek mamy plaze ale po przebudzeniu się okazuje się ze noga nie zregenerowała się, a i pogoda się zepsuła.
Około poludnia zbieramy się i na motocyklach jedziemy na rybkę. Po obiedzie jedziemy jeszcze na przeprawe promową, zakupujemy Adamowi przyjaciela i ruszamy w droge powrotną.
Pedzimy przed siebie i w pewnym momencie widzę jak Adama przyjaciel Pan Foka spada z moto i trze dupką po asfalcie
Udaje się odnaleźć Pana Fokę na poboczu, w związku z tym iż nie ma obrażeń(miękko upadł) Adam daje mu reprymende na temat mocnego trzymania się przez pasażera na moto i za karę Pan Foka ląduje w tankbagu.
Pedzimy dalej przed siebie, w pewnym momencie przestaje wiac i wychodzi słońce(znów zmieniliśmy strefe klimatyczna
Postój standardowo zrobiliśmy na stacji Orlenu ale tym razem psiulka w typie Asta nie ma
Lecimy dalej… po trasie niemiły incydent z idiotą „wyprzedzającym na trzeciego” ale dzięki szybkiej reakcji kierowcy samochodu wyprzedzanego nic się nie stało.
Pedzimy dalej ale w pewnym momencie suczka mi gaśnie i upomina się o jedzenie. Szybkie przestawienie żołądka na rezerwę i lecimy dalej do najbliższej stacji. Zjeżdżamy i fart chciał, że trafiamy ów pośpiesznego idiotę. Adam zwraca mu uwagę ale do debila oczywiście nie dociera(a żeby było zabawnie z małym dzieckiem jechał
Karmimy suczki i jedziemy dalej. Mijamy Modlin i kierowcy okazują się przyjaźniejsi. Chętniej zjezdzaja i poniżej 140 nie schodzimy. Panowie z bordowego transita POLCAR’u zaliczaja nawet lewym kołem trawnik, żeby tylko dać przejechać
Docieramy na parking, gdzie robimy szybkie fotki na koniec i udajemy się na kwadrat.
Troszkę zmięczeni ale z bananami na dziobie.
Tak zakończyliśmy spontaniczny wypad na rybkę.
Z tego miejsca dziekujemy za pomoc i sympatyczne spędzenie czasu Unio'wi i serdecznie pozdrawiamy Guardian Angel'a
Danielu popieszczochaj od nas Filipa koniecznie
czekamy na Was w Warszawie
D & Ł

