A u mnie bylo kiedys tak:
1. Jade sobie spokojnie (jeszcze na XJ 600), 50-60 kmh,wyjezdzam z Pruszkowa w strone Wawy. Nagle o milimetry wyprzedza mnie wkurwiony puszkarz... dogonilem go. Stoimy na swiatlach, ja zsiadam a gosc zamyka w pospiechu okna i blokuje drzwi... i zadowolony z siebie pokazuje mi jeszcze FAKA

Wiec ladnie zlozylem Panu oba lusterka, popodnosilem wycieraczki z przodu i z tylu i spokojnie odjechalem na zielonym
2. W drodze do Pruszkowa na alejach... kolejny mnie minal na centymetry. Ten byl dosc odwazny bo otworzyl na swiatlach okno i pyskowka sie zaczela. Przy ruszaniu jebnalem mu piescia w dach. I wszystko byloby okej gdyby nie to ze w nerwach nie zwrocilem uwagi na reling dachowy

Lapa w bandarzu przez 2 tygodnie
3. Ostatnie swiatla w Pruszkowie, kerunek na Wawe. Stoi za mna czarna BMW, pruszkowskie numery i ciemne szyby. Zielone, jedynka i ogien. Widze ze sie trzyma za mna i miga dlugimi, wiec... jeszcze bardziej ogien ! Znow za mna jedzie trabi i miga. Zjezdzam na prawy zeby puscic goscia, a ten za mna i trabi i miga dlugimi. Mysle sobie 'o k...' , czarna Bejca z Pruszkowa, o co kaman... wiec znow dzida do przodu. I tak az do Lopuszanskiej. Podjezdza na czerwonym obok mnie, szyba w dol a za kierownica jakas panienka i mowi ze: 'tam w Pruszkowie na swiatlach cos Panu od paska odpadlo...'. Przyczepialem wowczas do paska spodni blokade na tarcze, a mialem taka fajna w ksztalcie granatu

Ostatnio edytowano wtorek, 27 marca 2012, 09:03 przez TasmaN, łącznie edytowano 1 raz