Strona 1 z 1

Elbląski Motocyklista dookoła Polski - 3 tyś km w 72 h

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 11:43
przez guardian_angel

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 11:56
przez Budzik
fajny pomysl, tylko ja jadac taka trase raczej skupilbym sie na zobaczeniu czegos, nie tylko zatrzymywaniu sie na stacji. Troche traci przelatuajc tylko przez ciekawe miejsca w polsce. takie jest moje zdanie, ale bardzo fajnie ze ma taki pomysl i go realizuje. zycze mu powodzenia ;]

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 12:57
przez chrom
Tez mi sie podoba pomysl kiedys tez zrobie taka traske 8) 8) 8)

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 13:36
przez TasmaN
A ja dzis startuje o polnocy.... tyle ze w przeciwna strone... nikt sie nie zainteresowal :P ;(

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 15:33
przez Bones
A ja 3000 km to wolał bym zrobić w tydzień i trochę bym pozwiedzał ;) Bieda jak jedziesz na motocyklu, widzisz świetny zamek/widok/zatoczkę/rzeczkę/jezioro itp i nie możesz się zatrzymać bo czas goni ;)

Dlatego z kumplem z którym najczęściej jeździmy to z reguły umawiamy się tylko na ilość dni urlopu :) Nie planujemy gdzie jedziemy tylko czas który poświęcimy (tak żeby wiedzieć jak i na ile się spakować). Naprawdę polecam taką metodę wszystkim tym którzy chcą wypocząć na urlopie ;)

Jak Ci się nie chce to stajesz, jak jesteś zmęczony to rozbijasz namiot, jak jesteś głodny to jesz - nic i nikt Cię nie pogania i nigdzie nie jesteś umówiony na godzinę ;)

PostNapisane: piątek, 16 września 2011, 19:17
przez unio
Tak, tylko że założenia są takie aby wyrobić się w wyznaczonym czasie co prawdopodobnie nikomu sie jeszcze nie udało na motocyklu. Tym bardziej że są tutaj sponsorzy którzy oprócz pokrycia kosztów zapewnili również motocykl na wyprawę. Nasz kolega Homzik to podróżnik co tu dużo gadać podam przykład że we wrześniu zwiedził Mazury z Grupą znajomych bez żadnej spinki odwiedzając wiele ciekawych miejsc, a jeżeli finanse i czas pozwolą zastanawia się czy nie pojechać do Berlina około 24 IX

PostNapisane: sobota, 17 września 2011, 07:47
przez jurand3
Nie powiem idea goscia jest sluszna ale podobnie jak bones,budzik wole zrobic mniej km-ow a spokojniej zatrzymac sie zdjec porobic, zapalic ,kawe wypic, pogadac z dziewuchami czy co tam do glowy przyjdzie :) Czasami sie spotka kogos ciekawego na rynku w jakims miasteczku badz cholera wie co sie stanie :). Ale sponsorzy jednak wymagaja i trzeba ich udobruchac za prawie wszelka cene wiec tez rozumiem w tym wypadku pogon

PostNapisane: sobota, 17 września 2011, 13:10
przez John
Tylko żeby się nie rozwalił gdzieś po drodze z tego pośpiechu. Chce chłopak przejechać jak najszybciej bo takie ma marzenie i to się chwali.

Śmieszą mnie wszyscy wielcy podróżnicy co dostają nowy motocykl, kasę od sponsorów, i wóz serwisowy i są kozakami bo przejadą sobie kawałek.

Osobiście znam ludzi co jeżdżą nie tylko japońcami ale i MZtami, Jawami, skuterami, a nawet chińskim Rometem po Europie, Azji i Afryce i takich ludzi naprawdę podziwiam.

PostNapisane: sobota, 17 września 2011, 19:39
przez TasmaN
A ch... tam... nigdzie nie pojechal... Stoi w korku na Modlinskiej w Wawie ;)

PostNapisane: poniedziałek, 19 września 2011, 10:38
przez unio

PostNapisane: poniedziałek, 19 września 2011, 11:52
przez ivan
Moi kumple kilka razy w roku robią taki dzień na moto że jadą ponad 1000 km w 1 dzień. I nie jeżdża turystykami tylko gsxr-em i banditem a więc nie rozumiem zachwytu. Jakby mi ktoś dał motocykl (albo nie, to już mam... :) ) i sponsorował paliwo to też bym coś takiego zrobił. Nie rozumiem calego szumu medialnego.

PostNapisane: poniedziałek, 19 września 2011, 14:28
przez unio
Znajdź mi jakikolwiek artykół w necie kto dokonał takiego czynu w PL. jadąc najbliżej granic. HEHE 1000km i do ciepłego łóżeczka z przygotowaną kolacyjką przy kominku. 72 godziny to nie 12 jak pewnie w przypadku Twoich kumpli gdzie spał po 4-5 na dobę a jazda to głównie drogi 3 kategorii a nie drogi krajowe czy autostrady gdzie mozna nieźle pocisnąć. Tym bardziej że jechał SAM a nie z kolesiem a gebę do kogoś mógł otworzyć na stacji przy tankowaniu. Jedną dobę to ja też wytrzymam nawet bez srania, nie mówiąc o zmeczeniu.
Co do sponsorów. Oni bez powodu nie wykładaja kasy bo pewnie i tobie by coś dali.

PostNapisane: poniedziałek, 19 września 2011, 17:38
przez ivan
Artykułu nie ma bo pewnie nikt nie wpadł na taki pomysł i tyle. Ale jakby to zrobił rowerem (oczywiście nie w 72h :)) to budziłby większy respect. On też w namiocie nie spał i miał ogarnięte kimanie i żarcie. Poza tym miał jeden wielki komfort, że jakby się coś stało to wykonuje 1 telefon do przyjaciela (sponsora) i ma wszystko załatwione :)
Ciekawszym przedsięwzięciem jest np http://plock.naszemiasto.pl/artykul/106 ... ,id,t.html

PostNapisane: poniedziałek, 19 września 2011, 18:52
przez unio
Żadnej pomocy nie miał był zdany na własne siły jakies Asistans czy pomoc 24 to fikcja. Owszem laweta za odpowiednia kasę jest w każdej pipidówie. Jechał z jedną dość istotną usterką która wyszła podczas jazdy. Pomoc sponsorów czy serwis też by był ale może w poniedziałek w południe po weekendzie. Co do noclegu raz spał kilka godzin u ludzi których nie widział na oczy ale umówił się przez internet na forum motocyklowym a drugą noc krążył ponad godzinę o 4 nad ranem pod "granicą" z Niemicami i niemógł nic znaleźć bo jest okres zbiorów winorośli. Jezeli chodzi o żarcie to u (nie)znajomych poczestowano go śniadaniem a reszta to co było na stacjach benzynowych na ciepło +batoniki, napoje no i kremówki w Wadowicach. w nocy jak kończył jazdę temp. spadała do 5st zdarzał się deszcz tak jak i cały ostatni dzień gdzie ściana zachodnia i północ były pokryte chmurami w deszczu Wiec na wczasy nie pojechał, wrócił zjebany jak kot a zsiadając z motocykla nie mógł utrzymac pucharu. Ktojeżdził w długie trasy ten wie Gośc który w sezonie robi na motocyklu średnio 15- 18kkm

PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 07:03
przez ivan
Ja nie mówię że jest to "pierdnięcie" i robisz bez mrugnięcia okiem. Na pewno nie jest to łatwe i możesz być zmęczony, ale tak jak mówiłem, wystarczy trochę samozaparcia i kasy. Na pewno większy jest stres jak jedziesz gdzieś za granicę gdzie ciężko nawet porozumieć się z tubylcami :)

PostNapisane: wtorek, 20 września 2011, 09:19
przez Bones
Wiadomo że zrobienie nawet 10kkm po kraju w którym się mieszka wymaga mniej odwagi niż pojechanie do Mongolii gdzie motocykl może Ci się zepsuć 200 km od najbliższego miasta, gdzie praktycznie cały warsztat musisz mieć przy sobie.

Ale nie o to chodzi - miał gość marzenie, później przerodziło się w plan, a później przyszedł czas na realizacje. Tak że nie kłóćcie się bo nie ma o co - każdego cieszy jazda, ale nie każdy jest hardcorem i każdy realizuje swoje pasje na miarę swoich możliwości ;)


A tutaj coś dla prawdziwych twardzieli ;)
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=a63yAeqcSgA[/youtube]