Ten imbryk mnie wprowadzi do grobu
Witam. Chciałbym się wyżalić na mojego gsx. W zeszły piątek - piękna pogoda - rozgrzałem moto pod garażem, ruszyłem na spokojnie. Pierwszy bieg tak do 4 tys i zmiana, drugi już pociągnąłem tak do 7 tys i hałas jak cholera. Jakby miał tylko jeden gar i na nim pracował. Okazało się że było dość mocne skorodowane połączenie rury z kolektora wydechowego z kołnierzem, który dochodzi do głowicy. Szybko do garażu. Demontaż dość ciężki, musiałem moto na bok przewrócić, ale dałem radę i skończyłem o 21.00. W sobotę spawanie od razu czterech kołnierzy i montaż całe sobotnie popołudnie. W niedzielę praca, dzisiaj do 18 praca. O godzinie 19.00 jestem w garażu już na moto, trasa zaplanowana, ale patrzę że dość ciężkawo chodzi manetka od sprzęgła. Więc pora na smarowanie. Tam 3 minuty i w drogę
. Nasmarowłem. Zacząłem manetkę naciskać, żeby smar wszędzie się pod kołnierzem rozprowadził aż tu nagle trzask i pękła linka.
Cholera już nie wiem co z tym moto hehehe. Linke zamówiłem z italyracing bo tylko tam wysyłają kurierem i mają na stanie linkę. Mam nadzieję że w środę już ją zamontuję i napiszę Wam co następne się stało
. Fakt że przy moto się siedzi z uśmiechem na twarzy ale już za dużo tego siedzenia pod nim niż na nim
No to już się wyżaliłem. Może Wy macie podobne historie?
pozdrawiam
Cholera już nie wiem co z tym moto hehehe. Linke zamówiłem z italyracing bo tylko tam wysyłają kurierem i mają na stanie linkę. Mam nadzieję że w środę już ją zamontuję i napiszę Wam co następne się stało
No to już się wyżaliłem. Może Wy macie podobne historie?
pozdrawiam
