Strona 1 z 1

MGSXFe

PostNapisane: piątek, 20 kwietnia 2012, 17:23
przez mgsxfe
Witam wszystkich.
Suzuki GSX-F 750 ( '99 rocznik) mam od 4 lat. O naiwności moja, myślałem że to będzie dobry wybór na pierwszy motocykl. Prawda w 2008 roku okazała się brutalna. No ale z biegiem czasu było coraz lepiej....
...ale teraz już chyba zbliża się czas kiedy przyjdzie pożegnać się z krągłymi kształtami suzi.

PostNapisane: piątek, 20 kwietnia 2012, 17:26
przez szybki_czopek
Siemka, to jak, widzimy się na motosercu jutro na placu litewskim?

PostNapisane: piątek, 20 kwietnia 2012, 17:32
przez jurand3
A witam cie :)

PostNapisane: piątek, 20 kwietnia 2012, 17:37
przez mgsxfe
szybki_czopek napisał(a):Siemka, to jak, widzimy się na motosercu jutro na placu litewskim?

Why not :?: Gdzie, to wiem, o której :?:

PostNapisane: piątek, 20 kwietnia 2012, 17:40
przez szybki_czopek
o 12 ma się zacząć od objazdu lublina, można się gdzieś nieopodal z 15min wcześniej zjechać, może ktoś jeszcze będzie z gsxf'owców to byśmy się na samym placu nie szukali...

PostNapisane: sobota, 21 kwietnia 2012, 21:41
przez x10d
Witaj :)
mgsxfe napisał(a):O naiwności moja, myślałem że to będzie dobry wybór na pierwszy motocykl. Prawda w 2008 roku okazała się brutalna. No ale z biegiem czasu było coraz lepiej....

Napiszesz cos wiecej na ten temat? Z ciekawosci pytam :)

PostNapisane: niedziela, 22 kwietnia 2012, 07:49
przez moro99
czesc

PostNapisane: niedziela, 22 kwietnia 2012, 10:54
przez arkadiusz
Witam kolegę z Lublina :brawo:

PostNapisane: niedziela, 22 kwietnia 2012, 12:33
przez mgsxfe
x10d napisał(a):Napiszesz cos wiecej na ten temat? Z ciekawosci pytam :)

Proszę - prozaiczna przyczyna - za ciężki.
Siadłem kiedyś na GS 500N (naked) - ten motocykl był jak rower.
Na kursie na kat. A jeździłem na MZ-ce i na hondzie varadero xl125. MZ-ka też była jak rower, varadero już cięższa i większa, ale dawałem radę.
Natomiast pierwsze dni z GSX-F to był horror. Przed zakrętami hamowałem do 30 km/h, natomiast na prostej bez problemu potrafiłem odkręcić manetkę ;) . Skręt w prawo na skrzyżowaniu? Podjeżdżałem pod krawężnik pod drugiej stronie..... :lol: . Dopiero później kilka życzliwych osób udzieliło mi porad co i jak, trochę poćwiczyłem na torze wyścigowym (żeby nie bać się zakrętów), trochę wolnej jazdy na parkingu i jakoś zacząłem sobie radzić.

PostNapisane: niedziela, 22 kwietnia 2012, 17:14
przez daro600
siema lbn.:)

PostNapisane: wtorek, 24 kwietnia 2012, 09:30
przez bostea
Witam,
u mnie na nauce jazdy było odwrotnie, instruktor dał mi starą Zuzę GS500, a ja naiwna blondynka nie sprawdzając, myślałam że na takim moto robi się prawko. Na tydzień przed egzaminem oglądałam program w tv i tam zobaczyłam zupełnie inne motocykle!? Jak zapytałam o to instruktora to się uśmiechnął i powiedział: "no dobra, masz!". Jak wsiadłam na Yamahę to się prawie poryczałam, podjechałam do instruktora, powiedziałam żeby brał ten rower i oddał mi MOJE moto :D Tak więc zostałam skazana na cięższy sprzęt :P Ale egzamin był dla mnie bułką z masłem :mrgreen:

PostNapisane: wtorek, 24 kwietnia 2012, 19:37
przez Toster
Ja na kursie dostałem jakiegoś chińskiego cruisera którym kręciłem ósemki na placu i nie raz go pchałem i ściągałem ze skrzyżowania bo zgasł i nie odpalił, niestety nie znałem chińskiego, aby go poprosić o odpalenie :brawo: a jak dostałem Jamaszkę to inna bajka, ósemki to bezproblemowo kręciłem, ale róznica w przyspieszeniu itp. była kolosalna co przy nauce jazdy w deszcuz skończyło się dwoma glebami, ale teraz jest git:)

PostNapisane: czwartek, 26 kwietnia 2012, 02:00
przez Sokol
Nie ma to jak bylo na Mz zdawc kupe czasu juz minelo Instruktor dawal moto i mowil jedz tam i jezdzis sobie ,sam wsiadal w auto i jezdzil z kursantami autem Oczywiscie kiedys nie bylo mowy zeby wyjechac na miasto tylko same osemki sie robilo Dopiero w dniu egazminu jak zaliczylem plac wyjezdzales na miasto